Częściej patrzę się na Wschód, chyba patrzę tam od zawsze…

po prostu blog

Archive for Grudzień, 2009

Gdzie śnieg?

with one comment

Spadł deszcz, śnieg się już w 90% rozpuścił. Na trawniku pojawiły się drugi raz w roku przebiśniegi miejskie. Taki to urok mieszkania w mieście, dokładnie w jego bądź co bądź centrum. Liczyłem na to, że śnieg będzie i to do końca stycznia. Dalej niech przychodzi piękna wiosna. Dziś wigilia, dla wierzących dzień ważny, dla reszty Polaków niby też, dla następnej części dzień wolny od pracy. Dla mnie? To chyba powrót do czegoś bliżej nie opisanego. Marzy mi się taka wielka wigilia, niestety jest to nie możliwe. Chyba dopiero po zejściu z padołu ziemskiego lub we śnie, będzie można przeżyć wielką wigilię (można to słowo zastąpić na obiad, kolację, spotkanie rodzinne).

Tyle o świętach. Za chwilę jadę na Białoruś, na jej oddaloną białoruską wieś, gdzieś na wschodzie, bez prądu, miejskiego zgiełku. Mam nadzieję, że tam będzie śnieg i dużo słońca. To mój ostatni w tym roku wpis na blogu. Niech ten następny dla was i dla mnie będzie jeszcze lepszym :)

Written by Robert Danieluk

Grudzień 24th, 2009 at 1:26 pm

Bez komentarza

with one comment

“Auschwitz” 2005

Polska. Zimna grudniowa noc. Miliony Polaków śpią, twardy snem. Śnią o przyszłości, przeszłości i samorealizujących się marzeniach. Nocą nieznani ludzie kradną napis symbol z bramy w Oświęcimiu. Rano budzę się i czytam o tym wydarzeniu. Osobiście jestem poruszony tym faktem. Trochę nie mogę pojąć jak można było ukraść właśnie ten symbol. Moja głowa mała i tym bardziej się w niej nie mieści ten fakt. Dlaczego? Po co? Komu to potrzebne? Dla mnie ten napis to relikt, przeszłość i namacalna historia naszego kraju i milionów ludzi. Kto śmiał to ukraść? Nie mam słów, bo ich po prostu brakuje. Niestety często zdarza się tak, że zachowania i wydarzenia jakie dzieją się obok nas wykraczają poza granicę normalności. Normalność szeroko pojęta, granica zdrowego rozsądku nie mówiąc tu o kulturze czy poszanowaniu czegokolwiek.

Ten ktoś, lub Ci którzy ukradli napis “Arbeit macht frei” to skurwysyni w czystej postaci. Nie jestem przekonany czy te wulgarne słowa w ogóle oddadzą stan mojego podirytowania i to czym obdarzam tych “ludzi”. Do tej grupki “ludzi” dorzucę także tych którzy zabijają za 3 złote. Nie ma szacunku.

Written by Robert Danieluk

Grudzień 18th, 2009 at 2:25 pm

Syneczku

with 5 comments

Tatuś dziś w Warszawie

Przy okazji takich wydarzeń jakie mają miejsce w Warszawie, lubię tam być. Coś się dzieje i można sobie “pofotografować”. Dokładnie tak. Przy tej okazji lubię popatrzeć jak pracują zawodowi fotoreporterzy. Znam te twarze więc mogę ich wyłowić z całej tej bandy Fotografffów. Najbardziej lubię takich, którzy dużooo wiedząąą, robią megaaa foty i mają super sprzęt :) ” i chuj”.

Zrobiłem 100 zdjęć i żadne mi się nie podoba.

Written by Robert Danieluk

Grudzień 15th, 2009 at 7:11 pm

Pała na Generała

with 2 comments

13/12/2008

W tym roku miałem się przyglądać kolejnej inscenizacji ze starć “opozycji” z “ZOMO”. Teraz jednak sam brałem w tym udział. Z czystej ciekawości “poczucia” kawałka historii, tej złej. W walce raz upadłem, i czułem jak kolesie z ZOMO udają, że naparzają mnie pałami i kopią. Myślałem sobie jak musiał się czuć człowiek, którego ciosy docierały do końca, prawdziwie i mocno. Potem ktoś mnie złapał i wciągnął do tłumu “opozycji”. Kolejny etap inscenizacji, biegnę i wpadam w zomowców. Pałują i wrzucają do milicyjnej Nyski. Nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy. Kilkanaście metrów Nyską na sygnale i zostałem wręcz z niej wypchnięty. Dalej znowu do wielkiej milicyjnej budy, tutaj nie wiem dlaczego, ale otrzymałem prawdziwy cios pałą w plecy. Do tej pory czuję jej uderzenie…

Tutaj można zadać sobie pytanie, bardzo logiczne. Po co robić coś takiego? Kiedy się rozciągam i czuję ten ból, cieszę się, że żyję tu i teraz, bez tych zakazanych ryjów z białą pałą. Dziękuję.

Written by Robert Danieluk

Grudzień 13th, 2009 at 9:44 pm

3/4

with 3 comments

Fotografii brak

Poranek. W miejscu gdzie sprzedają kwiaty siedzi lokalny bezdomny, coś szperał w swojej kurtce. Nie powiem, ale te ich kurtki to mają historię. Jedna kurtka, buty, torby te same. Broda i przenikliwy odór. Chore nogi, rozerwane buty. Kiedyś mu nawet dałem rano świeżą bułkę. Kiedy go jednak widzę, omijam go szerokim łukiem. Zawsze w każdym wypadku boję się smrodu, który wedrze się do mnie jak amoniak, który kiedyś powąchałem. Do tej pory pamiętam ten wbijający się w mózg drut, sponiewierający myśli stan rzeczy. Unikam smrodu. Obok kościół. Wczoraj i dziś walą do niego tłumy. Byłem tam sporo przed godziną siódmą. Poranny plac zaczyna mnie nieśmiało fascynować, ale o tej porze być tam nie lubię. Moje ciało jak by betonowe, bardziej domaga się ciepłej poduszki jak kontaktu z miejscową ludnością.

Kościół. Byłem w nim raz, a i tak był zamknięty. Nie dało się wejść i go zobaczyć. Historię ma ciekawą, jak każdy budynek. Nie ciągnie mnie do niego. Jego forma jest raczej symbolem czy wyrazem mojego dzieciństwa. To wszystko. Dziś jednak tłumy ludzi waliły do niego. Nie wiem po co, nie znam się, ale pewnie ma to związek ze zbliżającymi się świętami. Zawsze się zastanawiam czy te wszystkie młode osoby (11-15 lat) tak same z własnego serca tam chodzą (o takiej porze i w ogóle), czy raczej Tato kazał, Mama kazała, katecheta kazał? W pewnym sensie podziwiam tych ludzi, że im się chce. Mi się nie chce – to raz. Nie czuję potrzeby – to drugie. Ani ciepło, ani zimno – po trzecie. Nawiązując jeszcze do tego wątku, wczoraj wieczorem przed snem słuchałem Radia Maryja. Dawno tego nie robiłem, ale czasem lubię posłuchać poglądów z różnych frontów prawdy. Chyba drugi raz w życiu byłem zaciekawiony tym co mówili tam do mnie z eteru. Mianowicie była szalenie ciekawa dyskusja o kosmosie. Wypowiadał się jakiś Profesor. Zaciekawił mnie kosmosem i jego budową. Oczywiście “musiał” coś wtrącić o Bogu, ale było to raczej z musu jako gość i pokazać, że istnieją dwie wiary. Mądrze, szkoda tylko, że musiałem iść spać. Rano się modlili więc wyłączyłem. Wolę radiową Trójkę – jedyną sensowną stację.

W sklepie nie kupiłem bułek, a chleb razowy z miodem. Zawsze kiedy biorę chleb ściskam go osiemdziesiąt razy przed dojściem do kasy, by sprawdzić jego świeżość. Miałem wątpliwości, ale chleb świeży, dobry. Czasem lubię takie. Stojąc w kolejce, widziałem kobietę. Była zafascynowana, że jej wódka jest 3/4 litra, zawsze kupowała 1/2 litra. Biła się z myślami czy kupić. Nie kupiła. W głowie pojawiła mi się myśl-zdanie: ja pierdolę. Wyobrażałem sobie, że ta kobieta kupi wódkę, pójdzie do zakładu pracy i razem z koleżankami wypije ten trunek. W idei na walkę z umysłem i naszym krajem. Zawsze tak to widzę. Nie będę rozpisywał się o masie robotniczej, która zawsze musi coś wlać w palnik. Najlepiej rano, małpeczkę przelać w otwór do reaktora. Niech grzeje, niech da przeżyć. Raz w życiu zamiast herbaty rano, wypiłem 100 gram bimbru. Smakowało jak bym szkło jadł. Ciężko było, nigdy więcej.

Nie podróżuję już metrem. Jeśli nie muszę nie korzystam. Dzisiejsze poranne twarze były przerażające. Ludzie mieli na nich wypisany żal do życia, że muszą istnieć. Nigdy kurwa więcej jazdy rano metrem!

Written by Robert Danieluk

Grudzień 10th, 2009 at 11:26 am

Agnieszka i Sebastian II

with one comment

W Niedzielę przy fatalnej pogodzie podjęliśmy się próby zrobienia sesji ślubnej w plenerze. Nie patrząc na deszcz i chłód udało się. Tu wrzucam zdjęcie, które mi się osobiście bardzo podoba. Pan Młody fotografuje Pannę Młodą. Ona z wdziękiem mu pozuje. Serio podoba mi się.Tym razem zdjęcia robiłem w opuszczonej i spalonej fabryczce na Pradze.

A dziś odespałem wczorajszy dzień. Spałem spokojnie i zdrowo, dawno tak nie spałem. Wczoraj o 6:52 skończyłem moje drugie podejście do prawa jazdy i się udało. Było ciemno i lało. Za długo odkładałem te wszystkie egzaminy. Na szczęście się udało i teraz czas je odebrać za jakiś czas. Cieszę się! :)

Written by Robert Danieluk

Grudzień 8th, 2009 at 11:59 am