Rezerwat / Запаведнік


Dzień po nowym roku do wioski przyjechał leśnik. Byliśmy w starej chacie Sergiusza we wschodniej Białorusi. Otoczenie niesamowite. Cisza, ślady dzikich zwierząt, świeże powietrze. Wracając do tej ciszy, wiem że człowiekowi czasem potrzeba takich chwil wyciszenia, cofnięcia się w czasie, izolacji od miasta i cywilizacji. Mi zrobiło to dobrze. Tak samo jak wyprawa w głąb rezerwatu. Najpierw zaskoczyła mnie moc samochodu (silnik 3 litrowy). Takie niepozorny, a brnął w śnieżnych zaspach.
Leśnik (imię zapomniałem) opowiadał o lasie, przygodach, swojej pracy i śladach na śniegu. Parę razy trzeba było wysiadać i dać mu przejechać przez drewniany most. Wycieraczki padły, więc co jakiś czas trzeba było ręcznie odśnieżać szybę. Kiedy UAZ jechał, tony śnieg przewalały się przez przednią szybę. W przerwach wsłuchiwałem się w piękny śpiew ptaków. Końcowym etapem wyprawy była wizyta na mokradłach. Niestety lód się załamał i cała noga znalazła się w wodzie. Biada tym co wpadają do zimnej wody. Po wyjęciu nogi z wody, spodnie zaczęły robić się twarde. Leśnik wskazał szybko na samochód. Odpalony z ciepłym nawiewem ogrzewał moją nogę. Przygoda, tylko szkoda było mokrego buta. Na szczęście zawsze mam wszystko na zmianę. Grzałem się na piecu w chacie. Niesamowicie inspirujące miejsce.
Wizyta na wsi była niesamowitym przeżyciem. Później zamieszczę kilka zdjęć, tymczasem więcej zdjęć z dźwiękiem.
kiedys jeszcze w podstawowce wpadlem po pas do wody, wiec moja rada – nie skakac po lodzie;)
taka samotnia swietna sprawa, mozna sie wyciszyc – pozytywnie
panq
12 sty 10 at 10:36