Archive for the ‘fotoblog’ tag
Urodziny
W sobotę popołudniu w klubokawiarni Mam Ochotę zorganizowałem okrągłe 6-te urodziny fotobloga. Wpadło sporo osób i z tego się bardzo cieszę, że mogłem zobaczyć znajomych którzy mieli wpływ na powstawanie tego wciąż trwającego projektu. Tuż przed pokazem 170 fotografii (wybranych z prawie 2500) był wzniesiony lemoniadowy toast. Pokaz trwał około 60 minut. Przez te 6 lat zdarzyło się nie mało, ale nadal mam wrażenie, że to dopiero jakiś początek. Wśród gości był Doktor Radyacja, który stał w kącie i obserwował gości. Tak wewnętrznie czuję, że nie wszyscy go lubią
ale co zrobić.
Następnie było spożycie najlepszego polskiego piwa Ciechana Miodowego
Serio bardzo się cieszę, że mogłem to zorganizować, że się podobało. To dla mnie ważne. Miałem przed jakieś obawy co do tego typu imprezy. Na szczęście wyszło lepiej niż się spodziewałem.
Dzięki wszystkim którzy się zjawili!
Foto. Marcin Kołaczek
6 urodziny fotobloga

Już niebawem mój fotoblog będzie obchodził 6 urodziny. To dobra okazja by się spotkać. Dlatego 6 lutego 2010 w klubokawiarni “Mam Ochotę” na Grójeckiej 75 w Warszawie, organizuję małe spotkanko i retrospekcję tego co działo się przez te sześć lat. Początek o 18. Zapraszam!
Syneczku
Tatuś dziś w Warszawie
Przy okazji takich wydarzeń jakie mają miejsce w Warszawie, lubię tam być. Coś się dzieje i można sobie “pofotografować”. Dokładnie tak. Przy tej okazji lubię popatrzeć jak pracują zawodowi fotoreporterzy. Znam te twarze więc mogę ich wyłowić z całej tej bandy Fotografffów. Najbardziej lubię takich, którzy dużooo wiedząąą, robią megaaa foty i mają super sprzęt
” i chuj”.
Zrobiłem 100 zdjęć i żadne mi się nie podoba.
W Polsce

Bardzo fajny weekend, który zaczął się w Piątek. Wyjazd do Łodzi na konfrontacje z komisją egzaminacyjną w filmówce był…ciekawy. Taktyka komisji dla wszystkich była taka: o fuj, co to, po co to, na co to, koniecznie? Po wyjściu z wielkiej hali produkcyjnej miałem mieszane uczucia. Po minach innych ludzi z filmówki, znikąd czy ode mnie z ASP mówiły to samo co moje myśli. Szkoda, że od razu nie było wyników bo bym wiedział co dalej zrobić i jakie plany realizować. W zasadzie to chciałbym tam studiować, ale jeśli się nie dostanę to spokojnie, nie będę płakać. Nastawiam się raczej tak by jak najmniej się stresować – i oto tu chodzi.
W sobotę rano pojechaliśmy do Zamościa na ślub Żwawego Żbika. Chłopak był zestresowany, ale jak mogło być inaczej?
Po imprezie i porannych śpiewach spotkaliśmy się z ekipą zamojko-lubelską. Dawid robił Polaroidy i była to przednia zabawa. Fajnie tak spotkać się na żywo i pogadać, a nie tylko literki i jakieś tam czaty. Pogoda dopisała i w końcu mogłem dłużej pogadać ze wszystkimi. Wyjazd udany wręcz wakacyjny.