Częściej patrzę się na Wschód, chyba patrzę tam od zawsze…

po prostu blog

Archive for the ‘Mińsk’ tag

MiGiem

without comments

Kiedyś widziałem zdjęcie w kolorze z tym samolotem. Dwa lata później, wieczorem szukałem tego pomnika. To był błąd. Ciemno, zgubiliśmy się i jeszcze zmarzliśmy. Napotkani ludzie oczywiście odpowiadali: nu ja nie znaju. Następnego dnia ponownie powtórzyliśmy poszukiwanie z mapą. Przed mińskim gimnazjum stał oto monument. Nie ukrywam, ale mam bzika na punkcie takich obiektów. Najchętniej to bym tylko takich szukał na wschodzie. Pomniki, płaskorzeźby, monumenty i rzeźby. Ten był pierwszym tego typu. Białoruś (zapewne to dopiero początek) lubuje się w takich sprawach. Chciałbym za czasów przedszkolnych mieć takiego MiG-a na podwórku (tutaj chodzi tylko o samolot, nie o żaden kult bohaterów sowieckiego lotnictwa). Jeszcze tylko rzut z daleka w kolorze:

Wrzuciłem też klika zdjęć z Mińska na fotobloga.

Written by Robert Danieluk

Styczeń 7th, 2010 at 10:41 pm

Прыпынак Беларусь I*

with 4 comments

Część I

A może jednak by coś napisać? Prosi się by coś tu wstukać, napisać, wrzucić, opisać, podzielić się refleksjami. Nie ukrywam ale był to bardzo pouczający wyjazd. Jedni jadą witać nowy rok w góry, inny na mazury, jeszcze inni siedzą w domach przez Polsatem, ja postanowiłem z moją Zuzią i druhem Mateuszem, pojechać na Białoruś. Wyjazd nie był może lekki bo kiedy trzaska mróz ciężko wystawić goły tyłek, ciężko też wyjąć ręce z kieszeni i trzaskać zdjęcia. Mimo wszystko wyjazd bardzo udany, szczególnie dla mnie – wschodniofila. Tuż przed wyjazdem uświadomiłem sobie, że nie wziąłem jednego z aparatów, który miał być głównym narzędziem mojej pracy. Popieprzyły mi się dni, do tego jeszcze zawirowanie świąteczne i ślub dzień przed wyjazdem. Trudno widać taka była wola losu.

Do Mińska z Warszawy jechaliśmy około 12 godzin. Jazda była przyjemna, szczególnie po stronie białoruskiej. Mateusz nie spodziewał się, że można w pociągu spać po ludzku. Natomiast po polskiej stronie trafiła się pasażerka, która miała tygodniowy przegląd kobiecej kolorowej prasy. Jej przegląd (przy zapalonym świetle!) polegał na oglądaniu zdjęć i reklam (80% jej pisemek to obrazki). Myślałem, że wezmę jej te pisemka i wyrzucę przez okno. Przejazd przez granicę Terespol-Brześć jak zwykle stresujący, ale z roku na rok lepiej. Czeczeńcy patrzyli na nas swoim dziwnym wzrokiem. Pierwszy raz bez ciśnienia kupiłem bilety mówiąc to co myślę po rosyjsku. Krótka nauka języka pomogła. W Mińsku prawdziwa zima, która zaczęła się po wyjeździe z Warszawy.

Snuliśmy się po zimowej stolicy. Nie ma jednak tego komfortu zwiedzania miasta za ciepłej pory jak teraz. W oczy walił śnieg, zimno, śnieg wlewał się wszędzie gdzie tylko mógł. Mateuszowi pokazaliśmy główne punkty miasta. W jak, że pięknej Bibliotece Narodowej był sam Car I Aleks wieczny. Darowaliśmy sobie wchodzenie do środka. Ochrona Łukaszenki ma ciekawe bryki. Zdjęcie zrobiłem z biodra, bo dalej krążył tak tajny agent, że nie wiedziałem, że jest tajny i że nie interesuje się pstrykaczami. Wracając do naszego mińskiego domu, kupowaliśmy sobie pielmieni na obiad. Zastanawiam się dlaczego u nas nie jest to tak popularne. Przecież to jest pyszne! Do tego białoruskie i ukraińskie piwko. I tak codziennie.

Mińsk szykował się do świąt, wszędzie kolędy, choineczki. Tutaj uświadomiłem sobie jak na Białorusi widoczny jest nacjonalizm. Nie do końca jestem przekonany czy idzie to w dobrą stronę, ale trochę zazdroszczę jej tego. Chciałbym by w Polsce wszędzie było by widać godła, flagi, hasła ku pokrzepieniu serc. Idziemy na zachód, Białoruś idzie na wschód. Tak to czuję. Mimo tej zimowej aury widać jak zwykli Białorusini radzą sobie z zimą, śniegiem, zgiełkiem. Tam wszystko dzieje się wolniej (oprócz szalonej jazdy kierowców). Może nie wsłuchiwałem się w cały ten uliczny zgiełk, ale pługów było od groma. Przy Placu Republiki bardzo prężnie odśnieżano plac. Przez chwile wystąpiło zagrożenie, trzeba było uciekać.

W ostatni dzień roku białoruskim PKS-em (tam wszystko jest o czasie – o dziwo!) pojechaliśmy dalej na wschód. Tam z przesiadką pojechaliśmy na wieś. W międzyczasie zostałem sam z Mateuszem we wsi. Tu był kiedyś kołchoz, dziś pozostały tu jakieś dziwne konstrukcje i twarz Lenina. Zostaliśmy zaproszeni przez żonę leśnika do domu. Pani zaoferowała nam z marszu oglądanie…rosyjskiej TV. Było to nudne, bo w ten ostatni dzień telewizja rozpieszczała widzów rosyjskim POP-em i tańcem. Za chwilę na stole pojawiła się herbata, chleb i handmade potrawy mięsne. Byłem głodny, ciekawy tego folkloru. Pani bardzo chciała nas rozpieszczać smakowo. Tu zaraz dżemik z…nie wiem czego, ale było pyszne. Dołączył sam leśnik, który chwalił się polskimi korzeniami. Jako tako udało mi się z nim porozumieć. Dobrze mu z oczu patrzyło, jak jego żonie. Chwilę później jechaliśmy już samochodem na wieś. Z każdym kilometrem zaczął cofać się czas. W połowie drogi fikcyjna kontrola myśli i wjazd do rezerwatu. To ostatnie godziny 2009:

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

 Dziewczyny z Nowopołocka szykują sylwestrowe potrawy

CDN…

*) Прыпынак Беларусь – Prybynak Bielaruś – Przystanek Białoruś

Written by Robert Danieluk

Styczeń 6th, 2010 at 8:09 pm