„Dr. Radyacja”
Likwidatorom…Dr.Radyacja to wytwór mojej wyobraźni. Postać łącząca świat rzeczywisty z obrazami surrealistycznych sennych wizji. Przelany prosto z głowy na fotografię. Doktor charakteryzuje się pewną tajemniczością. Biały kitel, maska przeciw gazowa, która pojawia się na wszystkich zdjęciach i w głowie. Doktor to pewna odskocznia od całego świata, Warszawy, tłoku i wyścigu szczurów. Zakładam maskę, patrzę przez dwa szklane otwory i czuję oddalenie. Czasem mi tego trzeba. Zapach gumy odrzuca, ale nie oto tu przecież chodzi.
Dr.Radyacja wywodzi się z moich fascynacji awarią reaktora w Czarnobylu , która miała miejsce 26 kwietnia 1986 roku. Promieniowanie, opuszczone miasto, garść wielkiego kłamstwa niosąca za sobą żniwa ludzkiego życia, pozostawiająca choroby, obdrapane tynki i dziwną magię miejsc, czasu i przestrzeni. Pewnego dnia usłyszałem piosenkę białoruskiego rock zespołu Tarpacz, piosenkę Radiacja (ТАРПАЧ – Радыяцыя), wtedy wiedziałem już, że powstanie nowego bohatera będzie tylko kwestią czasu. I tak oto w listopadzie 2005 roku powstało pierwsze zdjęcie Dr. Radyacji. Jest On moim hołdem oddanym na cześć likwidatorów- ludzi, którzy narażali swoje życie by naprawiać szkody związane z wybuchem reaktora. To im dedykuję Dr. Radyację.
Kiedy za pomocą mediów wracam do wydarzeń z 1986 roku ogarnia mnie zawsze dziwny stan. Taki który sam odczułem będąc zaledwie 40 km od Czarnobyla. Wtedy autentycznie się bałem (ale czego? Przecież minęło wtedy już 19 lat od tej tragedii). Nie dziwię się zatem jak ludzka psychika może chorować mimo tak dużego upływu czasu. Zdaję sobię sprawę, że ktoś może zastanawiać się po co to wszystko? Uważam, że każdy człowiek ma różne potrzeby. Ja mam potrzebę, by Dr. Radyacja był w mojej świadomość.
Warszawa. 2008.
Temat nie jest zamknięty.
















